Dla Rodziców

Czytanie dzieciom buduje emocje i mózg. Dlaczego rodzice to zaniedbują?

Irena Koźmińska z Fundacji „Cała Polska czyta dzieciom" wyjaśnia, dlaczego codzienne czytanie jest fundamentem zdrowia psychicznego i rozwoju dziecka.

Autor: Zofia Marchewka, 1 sierpnia 2026
A joyful family reading a children's storybook together indoors, showcasing affection and warmth.
Fot. Ksenia Chernaya / Pexels · Pexels License

Czytanie dzieciom przez 20 minut dziennie dla przyjemności to nie rozrywka, lecz fundamentalna potrzeba rozwojowa, która wypełnia emocjonalne potrzeby dziecka, buduje jego zasoby umysłowe i kształtuje charakter — przekonuje Irena Koźmińska, założycielka Fundacji „Cała Polska czyta dzieciom”, która w 2024 roku świętuje 25-lecie kampanii noszące tę samą nazwę.

Dlaczego czytanie dzieciom to więcej niż zabawa?

Czytanie nie jest prostą czynnością edukacyjną. Gdy rodzic czyta dziecku, jednocześnie zapewnia mu cztery kluczowe elementy zdrowia emocjonalnego: swoją obecność, wyłączną uwagę, ciepły kontakt wzrokowy i często fizyczną bliskość — gdy maluch siedzi na kolanach lub przytulony do rodzica. To połączenie wypełnia to, co Koźmińska określa „zbiornikiem emocjonalnym” dziecka — poczuciem, że jest kochane i bezpieczne.

Równocześnie czytanie buduje zasoby umysłowe: słownictwo, zdolności komunikacyjne, wyobraźnię, umiejętność koncentracji i podstawową wiedzę o świecie. Dzieci, które dorastają bez tego przygotowania w domu, przychodzą do przedszkola i szkoły z problemami w mowie, nauce i relacjach z rówieśnikami. Problem ten staje się coraz bardziej powszechny.

Co się zmieniło w polskich domach przez ostatnie dwie dekady?

Rodziny współczesne żyją w zupełnie innym świecie niż pokolenie ich rodziców. Młodym rodzicom żyje się coraz trudniej — są przeciążeni pracą i obowiązkami. Zniknęła tradycyjna „troskliwa wioska” złożona z krewnych, sąsiadów i przyjaciół, która dawniej wspierała wychowanie dzieci. W tej sytuacji codzienne czytanie i spokojne rozmowy z dzieckiem przegrywają z pośpiechem, a kontakt z dzieckiem sprowadza się do spraw technicznych: nakarmienia, przewiezienia do szkoły, załatwienia obowiązków.

Zestresowani rodzice pozbawiają dzieci ważnych przeżyć i zasobów płynących ze wspólnoty rodzinnej. W zamian — często nieświadomie — dają im smartfony. Dzieje się to w przekonaniu, że „wszyscy tak robią”, co prowadzi do normalizacji błędu i głębokiej deprywacji dzieciństwa.

AspektPrzeszłośćWspółczesność
Źródło wychowaniaDom, obserwacja i rozmowy z bliskimiSzkoła, media, internet, urządzenia
Nauczane wartościSzacunek, uczciwość, dobre manieryFragmentaryczne, często sprzeczne
Czas rodzica z dzieckiemCodziennie, naturalnieOgraniczony, zaplanowany
Stymulacja zmysłówStopniowa, dostosowana do wiekuCiągła, bombardowanie treściami
Umiejętności samoobsługiNabywane w domuCzęsto deficytowe

Jak nadmiar technologii wpływa na psychikę dziecka?

Zamiast rodzicielskiej obecności i stopniowego, zgodnego z naturą rozwoju, do którego mózg dziecka jest ewolucyjnie przystosowany, współczesne dzieci są poddawane ciągłej stymulacji. Animacje, dźwięki i treści bombardują je nieustannie, często zupełnie nieodpowiednie dla ich wieku. Efekt? Współczesne dzieci cierpią na to, co Koźmińska określa „anemią emocjonalną” — otacza je toksyczna kultura, uczą się wulgarnego języka, antywartości i agresji.

Depresja i samobójstwa małych dzieci to zjawiska, które kiedyś były nie do pomyślenia. Nawet bieda i głód nie były powodem, by dzieci nie chciały żyć. Niedostępność żyjącego rodzica — tak. Internetowy hejt i ciągłe porównywanie się z innymi w sieci — tak.

Czy chłopcy są szczególnie zagrożeni?

Chłopcy są emocjonalnie słabsi od dziewczynek i jednocześnie od małego wtłaczani przez media i otoczenie w fałszywy kult męskości — siłę, brawurę, pogardę dla słabszych. Jeśli nie mają dobrego męskiego wzorca (nieobecny lub przemocowy ojciec), a matka — która do szóstego roku życia jest dla chłopca najważniejszą osobą i wzorcem przyszłych relacji z kobietami — nie ma czasu lub wiedzy na temat specyficznych potrzeb rozwojowych chłopca, sytuacja staje się niebezpieczna.

Mama, która nie rozumie, że chłopiec „naturalnie” biega, hałasuje, wszystko rozkręca i nie słucha, może stale się złościć i karać syna. Rezultat? Chłopak może wyrosnąć na człowieka, który boi się kobiet, a nawet obsesyjnie ich nienawidzi — co stanowi zagrożenie dla społeczeństwa.

Co to oznacza dla polskich rodziców?

Fundacja „Cała Polska czyta dzieciom” przekonuje, że czytanie to nie luksus dla elit — to fundament zdrowego społeczeństwa. Polska, jak wiele krajów europejskich, zmaga się z rosnącymi problemami zdrowia psychicznego u dzieci i młodzieży. Brak rodzicielskiej obecności, nadmiar stymulacji cyfrowej i niewystarczająca wiedza rodziców na temat potrzeb rozwojowych (szczególnie chłopców) to bomba zegarowa.

Kampania 25-lecia ma przekonywać młodych rodziców, którzy sami dorastali w cyfrowym świecie, że ich obecność w życiu dziecka — zwłaszcza poprzez codzienne czytanie — jest warunkiem zdrowia psychicznego i intelektualnego. To nie wymaga dużych nakładów finansowych ani specjalnych umiejętności. Wystarczy 20 minut dziennie, wygodna pozycja, dobra książka i serce otwarte na dziecko.

Fundacja rekomenduje również rodzicom i nauczycielom książki na temat specyficznych potrzeb chłopców, takie jak „Wychowywanie chłopców” Steve’a Biddulpha czy „Kryzys małego macho” Allana Guggenbühla. Wiedza ta jest konieczna — dla dobra dzieci i całego społeczeństwa.

Na podstawie: Wrocław Nasze Miasto. Tekst opracowany redakcyjnie.