Serial „Dojrzewanie” a zło u dzieci: co mówi psycholog Paweł Droździak
Psycholog Paweł Droździak komentuje serial „Dojrzewanie” i wyjaśnia, dlaczego nie szuka przyczyn zła u dzieci w TikToku ani w błędach rodziców.
Paweł Droździak, psycholog, w komentarzu do serialu „Dojrzewanie” sprzeciwia się prostym wyjaśnieniom zła u dzieci i zwraca uwagę na szerszy kontekst, w którym dorastają dzisiejsze pokolenia.
Dlaczego psycholog nie szuka winy w jednym czynniku?
Droździak nie chce czytać serialu przez pryzmat jednej przyczyny. Najczęściej wskazywane winowajcy, czyli media społecznościowe, rodzicielska nieuwaga czy niedomagająca szkoła, nie stanowią u niego głównego klucza interpretacji. Taka postawa jest istotna, bo ułatwia spojrzenie na problem całościowo, a nie w kategoriach szukania „jednego sprawcy”.
Jakie czynniki psycholog odrzuca, a jaki wskazuje?
Poniższa tabela zestawia wyjaśnienia, których Droździak nie stosuje wobec serialu, z kierunkiem, który podkreśla.
| Potencjalna przyczyna | Czy Droździak używa jej jako głównego wyjaśnienia? |
|---|---|
| Wpływ TikToka | Nie |
| Nieuwaga rodziców | Nie |
| Słaba szkoła i bezradni nauczyciele | Nie |
| Nowa rzeczywistość, w której żyje pokolenie Jamiego | Tak, to punkt centralny jego wypowiedzi |
Co oznacza „nowa rzeczywistość” dla pokolenia Jamiego?
Według Droździaka świat, w którym wychowuje się pokolenie Jamiego i kolejne, nie przypomina tego sprzed lat. Jak pisze w swoim materiale Onet, cytując psychologa: „Świat, w którym wychowuje się pokolenie Jamiego i następne, jest zorientowany według zupełnie nowych współrzędnych”. Ta myśl przesuwa ciężar z pojedynczych błędów na zmianę warunków, w których młodzi kształtują swoją tożsamość, relacje i sposób patrzenia na dorosłość.
Warto zauważyć, że taka perspektywa nie zwalnia dorosłych z odpowiedzialności. Zmienia jedynie jej charakter: zamiast szukać winnego, trzeba zrozumieć, z jakimi bodźcami i normami mierzą się dzieci.
Jak rodzice mogą przełożyć tę tezę na codzienność?
Jeśli problemy młodych wynikają z nowych warunków, a nie wyłącznie z pojedynczych zaniedbań, skuteczniejsza jest rozmowa niż kontrola. Rodzic, który zna realia cyfrowego dorastania, łatwiej zauważy sygnały ostrzegawcze i zada właściwe pytania. Nie chodzi o demonizowanie technologii ani o bagatelizowanie jej wpływu, lecz o świadome towarzyszenie dziecku w świecie, którego sam mógł nie doświadczać w dzieciństwie.
Co to oznacza dla Ciebie jako rodzica lub wychowawcy?
Wypowiedź Droździaka przypomina, że zachowania młodych rzadko mają jedno źródło. Dla dorosłych oznacza to trzy praktyczne wnioski. Po pierwsze, warto przyjrzeć się własnym przekonaniom o tym, co „psuje” dzieci, bo łatwo przypisać wszystko jednemu czynnikowi. Po drugie, dobrze jest pytać nastolatka o jego świat, a nie tylko go oceniać. Po trzecie, zmiany, które dzieją się wokół młodych, wymagają od dorosłych ciągłej nauki, a nie jednorazowej reakcji po głośnym wydarzeniu. Serial „Dojrzewanie” staje się w tym kontekście pretekstem do rozmowy, a nie wyrokiem na jedno pokolenie czy jedną grupę winnych.
Na podstawie: Onet. Tekst opracowany redakcyjnie.